Golden Rose Matte Crayon Lipstick - hit czy kit?

Cześć! Witam Was bardzo ciepło w moim pierwszym wpisie. Postanowiłam zacząć od czegoś, co większość z Was już pewnie zna- matowych pomadek w kredce od Golden Rose. Swego czasu było o nich bardzo głośno, dużo blogerek i vlogerek opisywało je w samych superlatywach. Ja dzisiaj chciałabym trochę podsumować, czy to wszystko co o nich słyszałam ma coś wspólnego z prawdą. Oprócz tego pokażę Was trzy kolorki, które najbardziej przypadły mi do gustu- mogę jednak już teraz zaświadczyć, że z pewnością nie są to jedyne jakie będę miała. Planuję dużo więcej!



Nie ukrywam, że gdyby nie miliony pochlebnych opinii, płynących z każdej strony, najprawdopodobniej w ogóle bym się na nie nie skusiła. Mimo tego, że matowe produkty podobają mi się ogromnie, to są wielkimi nieprzyjaciółmi dla moich ust. I tutaj właśnie należy wspomnieć o czymś, czym te kredki podbiły moje serce- nie wysuszają. Nawet po tym, jak przez kilka dni, nosiłam je codziennie po 7-8 godzin nie zrobiły na moich ustach tragedii. Możliwe, że zawdzięczam to nie tylko kredkom, ale także tym, jak pielęgnuję usta, jednak mimo wszystko- ogromny plus za brak szkodliwego działania na moje usta!

Czytałam, słyszałam mnóstwo opinii, że kredki te są nie do zdarcia. Na YouTubie trafiłam nawet na filmik, w którym dziewczyna robi z tą szminką na ustach przeróżne rzeczy, od picia wody z butelki do jedzenia jabłka, a szminka jak była tak jest piękna i nienaruszona. Otóż mówię, że takie coś możemy od razu wsadzić między bajki. Nie mówię, że trwałość tych kredek to żart, ale nie jest to z pewnością coś wyjątkowego, powiedziałabym nawet, że trwałość mają przeciętną.

Kolejnym plusem jest kolorystyka. Naprawdę, nie ma na świecie dziewczyny, która nie potrafiłaby sobie znaleźć wśród tych kolorów czegoś dla siebie- same wiecie, są tam barwy przeróżne od nudziaków po ciemne brązy , czerwienie. Ilość odcieni różu jest również imponująca. Mówiąc o kolorach należy także bardzo pochwalić pigmentację. Kolory są żywe, wyraziste, po prostu cudowne. Wystarczy jedno przesunięcie po ustach, żeby nabrały barwy.

Nie można jednak tylko chwalić. Niestety są to kredki, dość grube kredki. Mimo, że są megawygodne w użyciu i ślizgają się po ustach jak masełko, to dziewczyny z małymi ustami mogą mieć z nimi problem, właśnie przez wzgląd na ich grubość. Bardzo chciałabym pokazać Wam, jak wyglądają kredki zaraz po otworzeniu, jednak po ich zakupie nie mogłam się oprzeć, żeby ich nie użyć, więc pokazanie ich kształtu teraz mijałoby się z celem. Oprócz tego nie obejdzie się bez temperowania ich. Nie jest to jakiś wielki problem, na stoisku Golden Rose dostaniemy temperówkę za ok. 6 zł, jednak ze względu na to jak miękkie są te kredki podczas temperowania niemiłosiernie paćkają temperówkę, mam wrażenie, że zmarnowałam mnóstwo kredki tylko przez to, że osiadła na ostrzach temperówki.

Podsumowując, czy warto? Myślę, że tak bo mimo kilku minusów jest to naprawdę świetny produkt w jeszcze lepszej cenie- cena regularna to niecałe 12 zł. Śmieszne pieniądze, a dostaniemy za to produkt, który moim zdaniem jakością znacznie przewyższa swoją cenę. Dajcie mi znać w komentarzach, czy podobał Wam się ten wpis, bardzo zmotywujecie mnie do tego by pisać dalej. Oprócz tego napiszcie, jakie były Wasze wrażenia związane z tymi szminkami. A może jeszcze ich nie kupiłyście? W takim razie lećcie do sklepu lub kupujcie online na firmowej stronie Golden Rose: klik


A teraz trzy swatche kolorów, których jestem szczęśliwą posiadaczką:
Numerek 13 to piękny różowy kolorek, na ustach wygląda mega naturalnie. Dodaje dziewczęcości i świeżości, jest idealny na co dzień. Na własnej skórze przekonałam się, jak wspaniale podkreśla niebieskie oczy. 

Kolor numer 11 jest już trochę ciemniejszy, bardziej żywy, jednak nadal ma w sobie coś delikatnego i dziewczęcego. Nie jest to jaskrawa fuksja, której wręcz nie znoszę. Nadaje się zarówno na co dzień jak i na większe wyjście, nieziemsko kompletuje się z ciemnym makijażem oka.

Dziewiątka to kolor który mnie wręcz uwiódł. Moim zdaniem jest to ten odcień czerwieni, który pasuje każdemu, każdej słowiance. Głęboki z tonami wina dodaje tak niesamowitej klasy i elegancji, że kiedy mam go na sobie czuję się milion razy bardziej pewna siebie i kobieca. Mój zdecydowany ulubieniec. 

Przepraszam bardzo za lekko podrapane dłonie, ale mam mega kapryśnego kota. BUZIAKI!




9 komentarzy:

  1. Tyle sie słyszy o tych pomadkach w kredce, a ja jeszcze ich nie próbowałam:( ciagle mi nie po drodze do GR. Cudny post!
    Www.kayleenbeauty.blogspot.com - obserwuje!

    OdpowiedzUsuń
  2. Koniecznie musisz spróbować! Dziękuję całym serduszkiem. Również obserwuję! ♥

    OdpowiedzUsuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetny post. Super recenzja. Wiele dobrego słyszałam o pomadkach tej firmy. Muszę w końcu spróbować. Obserwuję by mieć na bieżąco Twe wpisy 💜 świetny styl pisania ;) w wolnej chwili zapraszam do siebie 😘😘

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam Ci bardzo! I dziękuję całym serduszkiem, na pewno wpadnę :*

      Usuń
  5. Rzeczywiście, był taki moment w którym bardzo dużo się o nich mówiło, czy to na youtube czy na blogach. Fajne kolory wybrałaś, 13 najbardziej mi się podoba.

    OdpowiedzUsuń
  6. Póki co planuję kupić sobie 13, zobaczymy czy wciągnę się na dłużej :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Planuję zakupy w GR od dłuższego czasu, tyle słyszałam pozytywów o ich produktach, jednak odrzuca mnie lokalizacja sklepów - do każdego mam daleko i rodzi się we mnie leń:(
    Wspomniałaś o pielęgnowaniu ust - może chciałabyś rozwinąć ten temat w poście? Zaciekawiłaś mnie:)
    morovv.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Od dawna planuję post skupiony na pielęgnacji ust, pewnie jeszcze w te wakacje się tu pojawi :*

      Usuń

Copyright © 2014 Slavic Girl , Blogger