Przesyłka od Loreal- maski czysta glinka


Jakiś czas temu miałam okazję uczestniczyć w swego rodzaju akcji promocyjnej marki Loreal. Polegała ona na tym, że producent wysyłał dziewczynom paczkę, która zawierała po kilka próbek nowości tej marki, czyli maseczek do twarzy Czysta Glinka. 

Seria Czysta Glinka zawierała 3 rodzaje masek, dostosowanych do różnych rodzajów cer i ich potrzeb. W przesyłce, którą dostałam znajdowały się jedynie saszetki z maską czarną o właściwościach detoksykująco-rozświetlających, oraz zieloną oczyszczająco-matującą. Trzecim wariantem tego produktu jest maska pomarańczowa złuszczająco-wygładzająca.


Nie będę się tu rozwodzić nad składem i właściwościami glinek, które zostały użyte przy produkcji konkretnych maseczek bo o wiele wygodniej będzie Wam o tym przeczytać na stronie producenta (link w linkboxie na dole). Przedstawię Wam jedynie moje doświadczenia z tymi kosmetykami oraz opinię jaką sobie wyrobiłam po ich użyciu. 

Pierwszym co przyszło mi do głowy po odpakowaniu paczki była myśl, że marka bardzo fajnie urozmaiciła paczkę o ulotki i można powiedzieć instrukcję korzystania z produktów. Jednak tego rodzaju rzeczy, mimo, że są przyjemne dla oka są sprawą dla mnie podrzędną, ponieważ wolę dostać dobry kosmetyk zapakowany w folię bąbelkową niż bubla w fikuśnym kartoniku. 

Nie mogłam się zdecydować czy na pierwszy ogień do testów pójdzie czarna czy zielona maska. Jednak ostatecznie wybór padł na tą pierwszą. I tutaj właśnie przechodzimy do sedna sprawy. Jak sprawdziły mi się te kosmetyki? 


Zacznijmy od tego, że nie miałam co do nich wielkich oczekiwań, niejednokrotnie wcześniej zdarzało mi się, że mega promowane i reklamowane wszędzie produkty okazywały się po prostu zwykłymi przeciętniakami. I niestety tak było i tym razem. Po użyciu czarnej maski nie zauważyłam żadnej zmiany na mojej skórze. Oczywiście była bardziej miękka, jednak to robią każde maski, których wcześnie używałam. Obiecanego efektu rozświetlenia nie widziałam, skóra nie była ani trochę bardziej ,,świeża". Ponadto zmywało się ją okropnie ciężko, pod wpływem wody rozpływała się po twarzy, włażąc w każde możliwe załamanie, łącznie z uszami. Logiczne jest, że maski w tym kolorze nie są najłatwiejsze w umyciu, jednak to była po prostu przesada. Z racji tego, że dostałam 3 saszetki tej maski dałam jej zarówno drugą, jak i trzecią szansę, po cichu licząc, że po prostu działają z czasem, jednak się na tym zawiodłam.

Jeżeli zaś chodzi o zieloną wersję to nie byłam w stanie użyć wszystkich 3 opakowań. Nie wiem, czy najzwyczajniej w świecie trafiłam na wadliwy produkt, czy mają tak wszystkie. Jednak ta maska pachniała bardzo intensywnie, a dodatkowo zaraz po jej nałożeniu skóra zaczęła mnie okropnie piec. Zdecydowałam się ją jak najszybciej zmyć i sporo się przy tym nacierpiałam. Podobnie jak jej czarna koleżanka, pod wpływem wody zmieniła się w ciekłą breję, która wpływała mi w każdy kąt mojej buzi. Szczypania i łzawienia oczu, jakie mi wtedy towarzyszyły nie życzę nikomu :)

Podsumowując, czy uważam, że te produkty są warte swojego zakupy? Zdecydowanie NIE. Warto zwrócić uwagę, że pełnowymiarowe maski Czysta Glinka kosztują w Rossmannie 34,99 uważam, że to kosmiczna cena jak na taki badziew. Trzeba jednak przyznać, że firma Loreal ma niesamowity talent w promowaniu swoich nowości kosmetycznych- te maski zareklamowały dla nich Olciiak i słynna już w interencie Karolina ze stylizacjetv. Jeśli jeszcze ich nie próbowałyście a macie wątpliwości- róbcie to na własną rękę, ja zdecydowanie nie polecam. Za tę cenę wolę sobie nakupić glinkowych masek z Ziaji, które dają na mojej twarzy jakiekolwiek efekty.



LISTA PRZYDATNYCH LINKÓW:
Maski Czysta Glinka, strona Loreal

10 komentarzy:

  1. Mnie właśnie one nie kuszą zbytnio, wolę kupić glinki 100%.

    OdpowiedzUsuń
  2. średnio własnie kusza mnie te produkty :/

    OdpowiedzUsuń
  3. Szkoda, że maski nie spełniły Twoich oczekiwań :)
    Pozdrawiam!

    lublins.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Dużo negatywnych opinii na ich temat krąży w Internecie :(

    OdpowiedzUsuń
  5. Szkoda, że zawiodłaś się na kosmetykach... :(
    http://allicestyle.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. ja wolę czystą glinkę w 100%, podobnie jak algi, moje ulubione maski<3
    świetny wpis, co powiesz na wzajemną obs?
    daj znać, buziole:*

    OdpowiedzUsuń
  7. powiem szczerze, że nie spodziewałam się takiego bubla po Loreal. Dobrze, że tylko na tym się skończyło ;**

    OdpowiedzUsuń
  8. Dobrze , że trafiłam na ten post, bo mocno zastanawiałam się nad ich kupnem :/

    Uśmiech dla Ciebie i miłego dnia! :)
    Zapraszam do mnie

    OdpowiedzUsuń
  9. Powiem CI, że pierwszy raz spotykam się z maseczkami, które pieką a już na pewno, które są tak mało wydajne i dobre :o już wiem, że te produkty muszę omijać!

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 Slavic Girl , Blogger